Słowo „holistyczny” zrobiło w ostatnich latach sporą karierę. Spotykamy je w psychologii, medycynie, edukacji, dietetyce, a nawet w reklamach kosmetyków. Bywa używane tak często, że łatwo może zacząć brzmieć jak modne hasło, za którym niekoniecznie stoi konkretna treść.

A jednak w pracy psychologicznej i terapeutycznej holistyczne podejście ma bardzo konkretne znaczenie.

Najprościej mówiąc: oznacza, że nie patrzymy na człowieka wyłącznie przez pryzmat problemu, z którym do nas przychodzi.

Patrzymy na człowieka jako całość.

Człowiek to nie diagnoza

Ktoś zgłasza się z lękiem. Ktoś inny z uzależnieniem, trudnościami w relacjach, przewlekłym napięciem, kryzysem życiowym albo poczuciem, że „coś jest nie tak”, choć trudno dokładnie powiedzieć co.

Możemy oczywiście skupić się wyłącznie na objawie i zapytać: jak sprawić, żeby zniknął?

Ale możemy też zadać szersze pytanie:

Co ten objaw mówi o człowieku i sytuacji, w której się znalazł?

Jak wygląda jego codzienność? Relacje? Sposób radzenia sobie z emocjami? Co dzieje się z jego ciałem? Jak śpi? Jak odpoczywa? Czego doświadczał wcześniej? Jakie ma zasoby? Co daje mu poczucie bezpieczeństwa, sensu i wpływu na własne życie?

To właśnie tutaj zaczyna się podejście holistyczne.

Nie oznacza ono rezygnacji z diagnozy ani z wiedzy naukowej. Przeciwnie – oznacza próbę umieszczenia problemu w szerszym kontekście życia konkretnej osoby.

Bo diagnoza może powiedzieć nam coś ważnego o trudnościach człowieka. Nigdy jednak nie mówi nam wszystkiego o nim.

Psychika nie funkcjonuje w próżni

Przez wiele lat różne obszary funkcjonowania człowieka traktowano dość oddzielnie: ciało należało do medycyny, psychika do psychologii, relacje do życia prywatnego, twórczość do sztuki, a ruch do sportu lub rehabilitacji.

Tyle że człowiek takiego podziału nie przestrzega.

Silny stres może powodować napięcie mięśni i problemy ze snem. Brak snu wpływa na nastrój i zdolność regulowania emocji. Trudna sytuacja rodzinna może odbijać się na funkcjonowaniu w pracy lub szkole. Ruch może pomagać regulować napięcie. Kontakt ze zwierzęciem może ułatwiać budowanie poczucia bezpieczeństwa. Twórczość może pozwolić wyrazić doświadczenie, którego nie umiemy jeszcze opowiedzieć słowami.

To wszystko jest częścią jednego życia.

Dlatego w podejściu holistycznym interesuje nas nie tylko to, co człowiek myśli, ale również to, co czuje, czego doświadcza w ciele, jak funkcjonuje w relacjach i w swoim środowisku oraz z jakich zasobów może korzystać.

Czy „holistycznie” znaczy „alternatywnie”?

To ważne rozróżnienie.

Nie.

Holistyczne podejście nie oznacza odrzucenia psychologii, medycyny czy metod opartych na wiedzy naukowej na rzecz metod „alternatywnych”.

Oznacza natomiast gotowość do korzystania z różnych form pracy, jeśli odpowiadają potrzebom konkretnej osoby i mają sens w procesie terapeutycznym lub rozwojowym.

Dla jednej osoby najważniejsza będzie rozmowa i psychoterapia. Dla innej pomocne okażą się elementy pracy z ciałem, ruch, twórczość czy kontakt z naturą. W określonych sytuacjach wartościowym uzupełnieniem mogą być również odpowiednio prowadzone formy terapii z udziałem zwierząt, takie jak dogoterapia czy hipoterapia.

Nie chodzi jednak o zgromadzenie jak największej liczby metod.

Metoda jest narzędziem, nie celem.

Pytanie powinno zawsze brzmieć: czego potrzebuje ten konkretny człowiek i co może rzeczywiście wspierać jego proces?

Czasem słowa nie wystarczają

Psychologia kojarzy się przede wszystkim z rozmową. I słusznie – słowo ma ogromną moc. Pozwala nazwać doświadczenie, zobaczyć je z innej perspektywy, uporządkować historię i zrozumieć siebie.

Ale nie każde doświadczenie od razu daje się opowiedzieć.

Czasem człowiek wie, że coś czuje, ale nie potrafi tego nazwać. Czasem rozumie swój problem intelektualnie, a mimo to nadal reaguje tak samo. Czasem łatwiej coś narysować, odegrać, stworzyć, poruszyć się, doświadczyć niż o tym mówić.

Dlatego sztuka, ekspresja twórcza czy praca poprzez doświadczenie mogą stać się kolejnym językiem kontaktu ze sobą.

Nie po to, żeby stworzyć „ładny obraz”.

Nie trzeba mieć talentu.

Znaczenie ma sam proces: możliwość wyrażenia czegoś, zobaczenia tego z zewnątrz, eksperymentowania, odkrywania nowych sposobów reagowania.

Właśnie dlatego psychologia i sztuka mogą spotkać się w jednym miejscu zupełnie naturalnie.

Holistycznie nie znaczy: „wszystko dla wszystkich”

Jest jeszcze jedna rzecz, o której warto powiedzieć.

Podejście holistyczne nie polega na tym, że każdemu proponujemy terapię, ruch, sztukę, kontakt ze zwierzętami i pięć innych metod jednocześnie.

Wręcz przeciwnie.

Punktem wyjścia jest człowiek, a nie zestaw technik.

Czasem najlepszą pomocą będzie regularna psychoterapia. Czasem konsultacja psychologiczna pozwalająca uporządkować sytuację. Czasem potrzebna będzie współpraca z lekarzem lub innym specjalistą. Innym razem wartościowe okażą się warsztaty, działania twórcze, psychoedukacja albo doświadczenie grupowe.

Profesjonalna pomoc obejmuje również umiejętność rozpoznania granic własnych kompetencji i powiedzenia: w tej sytuacji potrzebne jest inne lub dodatkowe wsparcie.

Holistyczność nie oznacza więc robienia wszystkiego.

Oznacza widzenie szerzej i dobieranie mądrzej.

Człowiek ma nie tylko trudności. Ma też zasoby.

To być może jeden z najważniejszych elementów naszego rozumienia holistycznego podejścia.

Kiedy człowiek przychodzi po pomoc, bardzo łatwo skoncentrować się na tym, co nie działa.

Na objawach. Kryzysie. Zachowaniach, które sprawiają kłopot. Trudnych emocjach. Relacjach, które bolą.

Ale człowiek nigdy nie jest wyłącznie sumą swoich problemów.

Ma także historię radzenia sobie. Umiejętności. Relacje. Zainteresowania. Wrażliwość. Ciekawość. Poczucie humoru. Twórczość. Ciało, które może odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa. Czasem pasję, o której dawno zapomniał. Czasem ludzi, których jeszcze nie nauczył się prosić o pomoc.

Dlatego pytamy nie tylko:

„Co jest nie tak?”

Pytamy również:

„Co już masz i na czym możemy budować?”

Holistyczne podejście zaczyna się od ciekawości

Nie istnieje jedna metoda odpowiednia dla każdego człowieka.

Istnieje natomiast możliwość uważnego przyjrzenia się temu, kim jest osoba, która siedzi naprzeciwko nas – czego potrzebuje, czego doświadczyła, z czym sobie nie radzi, co już jej pomaga i gdzie znajdują się jej zasoby.

Dopiero wtedy wybieramy drogę pracy.

Czasem prowadzi ona przez rozmowę. Czasem przez doświadczenie. Czasem przez sztukę, ruch, relację, kontakt ze zwierzęciem albo pracę w grupie. Nierzadko przez połączenie kilku z tych obszarów.

Dla nas właśnie to oznacza holistyczne podejście.

Nie szukanie jednej odpowiedzi na wszystkie problemy.

Nie traktowanie człowieka jak diagnozy.

Nie pytanie wyłącznie: „Jak usunąć objaw?”

Ale próba zobaczenia całej osoby – jej trudności, historii, relacji, ciała, emocji, możliwości i zasobów.

Bo pracujemy nie z problemem. Pracujemy z człowiekiem.