Kiedy jakieś zachowanie zaczyna sprawiać problemy, pierwsza reakcja wydaje się oczywista:
trzeba je zatrzymać.
Dziecko wybucha złością.
Nastolatek godzinami nie odrywa się od telefonu.
Ktoś kolejny raz sięga po alkohol.
Ktoś objada się mimo postanowień, że tym razem tego nie zrobi.
Ktoś unika ludzi, odkłada ważne sprawy, zamyka się w sobie albo reaguje agresją.
Widzimy zachowanie i jego konsekwencje. Chcemy więc, żeby zniknęło.
To zrozumiałe.
Ale z perspektywy psychologicznej warto zadać jeszcze jedno pytanie:
Po co człowiek to robi?
Nie: „dlaczego znowu to zrobił?!”.
Ale: jaką funkcję pełni to zachowanie?
Zachowanie, które szkodzi, może jednocześnie pomagać
Brzmi jak sprzeczność.
A jednak wiele zachowań, które w dłuższej perspektywie powodują cierpienie, w krótkiej perspektywie przynosi człowiekowi jakąś korzyść.
Alkohol może na chwilę zmniejszyć napięcie.
Telefon może odciągnąć uwagę od samotności.
Gra komputerowa może dawać poczucie skuteczności komuś, kto na co dzień doświadcza przede wszystkim porażek.
Objadanie się może uspokajać.
Wycofanie może chronić przed odrzuceniem.
Agresja może przez chwilę dawać poczucie kontroli.
Unikanie pozwala nie doświadczać lęku – przynajmniej przez moment.
To nie oznacza, że zachowania te są dobre albo że nie należy reagować na ich konsekwencje.
Oznacza coś innego:
jeżeli chcemy naprawdę pomóc człowiekowi zmienić zachowanie, warto zrozumieć, co ono dla niego robi.
„Po prostu przestań” często nie wystarcza
Wyobraźmy sobie, że ktoś nauczył się regulować napięcie poprzez określone zachowanie.
Nie musi nawet świadomie o tym wiedzieć.
Pojawia się trudna emocja → pojawia się zachowanie → napięcie na chwilę spada.
Mózg szybko uczy się takich zależności.
Jeżeli po prostu zabierzemy zachowanie, pozostaje problem:
co człowiek ma zrobić z napięciem, które wcześniej w ten sposób regulował?
Dlatego sama kontrola, zakazy czy postanowienia bywają niewystarczające.
„Nie graj.”
„Nie pij.”
„Nie siedź tyle w telefonie.”
„Nie krzycz.”
„Nie objadaj się.”
„Nie uciekaj.”
Być może człowiek rzeczywiście bardzo chciałby przestać.
Tyle że zanim odbierzemy mu dotychczasowy sposób radzenia sobie, potrzebujemy pomóc mu znaleźć inny.
Objaw może być informacją
W podejściu holistycznym interesuje nas nie tylko zachowanie samo w sobie.
Interesuje nas również jego kontekst.
Kiedy się pojawia?
Co dzieje się wcześniej?
Co człowiek wtedy czuje?
Co dzieje się w jego ciele?
Jak wyglądają jego relacje?
Co zmienia się bezpośrednio po tym zachowaniu?
Co ono daje?
A przed czym chroni?
Czasami dopiero takie pytania pozwalają zobaczyć coś, czego wcześniej nie było widać.
Bo zachowanie, które z zewnątrz wygląda jak „problem”, może być jednocześnie próbą rozwiązania innego problemu.
Nieskuteczną.
Kosztowną.
Czasem bardzo destrukcyjną.
Ale jednak próbą poradzenia sobie.
Szczególnie dobrze widać to w uzależnieniach
Uzależnienie łatwo opisać poprzez substancję albo zachowanie.
Alkohol. Narkotyki. Hazard. Gry. Internet. Zakupy. Pornografia czy inne zachowania, które zaczynają przejmować kontrolę nad życiem człowieka.
Jeżeli jednak zatrzymamy się wyłącznie na pytaniu „jak sprawić, żeby przestał?”, możemy przeoczyć ważną część historii.
Co człowiek dzięki temu reguluje?
Napięcie?
Samotność?
Wstyd?
Lęk?
Poczucie pustki?
Potrzebę pobudzenia?
Potrzebę sukcesu, przynależności albo ucieczki od rzeczywistości?
Odpowiedź nie usprawiedliwia zachowania.
Ale może pomóc je zrozumieć.
A zrozumienie funkcji zachowania daje znacznie więcej możliwości zmiany niż sama walka z objawem.
Dotyczy to również dzieci i młodzieży
W przypadku dzieci szczególnie łatwo skoncentrować się na zachowaniu.
Dziecko przeszkadza.
Nie wykonuje poleceń.
Krzyczy.
Wycofuje się.
Nie chce chodzić do szkoły.
Nastolatek zamyka się w pokoju, reaguje złością albo niemal nie rozstaje się z telefonem.
Oczywiście dzieci potrzebują granic. Potrzebują zasad, bezpieczeństwa i dorosłych, którzy potrafią powiedzieć „nie”.
Ale oprócz pytania:
„Jak zatrzymać to zachowanie?”
warto czasem zapytać:
„Co to zachowanie próbuje nam powiedzieć?”
Czy dziecko jest przeciążone?
Czy czegoś się boi?
Czy potrafi inaczej powiedzieć, czego potrzebuje?
Czy ma możliwość rozładowania napięcia?
Czy coś wydarzyło się w domu, szkole albo grupie rówieśniczej?
Czy wymagania, z którymi się mierzy, odpowiadają jego możliwościom?
Zachowanie jest komunikatem.
Nie zawsze łatwym do odczytania.
Zrozumienie nie oznacza przyzwolenia
To bardzo ważne.
Próba zrozumienia zachowania nie oznacza, że wszystko akceptujemy.
Możemy rozumieć czyjąś złość i jednocześnie nie zgadzać się na przemoc.
Możemy rozumieć mechanizm uzależnienia i jednocześnie jasno widzieć jego destrukcyjne konsekwencje.
Możemy rozumieć, dlaczego dziecko przekracza granice, i nadal te granice stawiać.
Empatia i odpowiedzialność nie są przeciwieństwami.
Czasem właśnie dobre zrozumienie mechanizmu pozwala postawić granicę skuteczniej – bez upokarzania, etykietowania czy walki z człowiekiem.
Bo naszym przeciwnikiem nie jest człowiek.
Problemem jest sposób radzenia sobie, który przestał mu służyć.
Co zamiast?
To jedno z najważniejszych pytań w procesie zmiany.
Jeżeli zachowanie pomagało zmniejszyć napięcie – potrzebujemy innych sposobów regulowania napięcia.
Jeżeli dawało poczucie przynależności – warto szukać miejsc, w których można doświadczać relacji.
Jeżeli pozwalało uciec od trudnych emocji – potrzebujemy stopniowo nauczyć się je rozpoznawać i wytrzymywać.
Jeżeli dawało poczucie skuteczności – warto poszukać przestrzeni, w której człowiek może doświadczać własnej sprawczości.
Tutaj mogą spotkać się różne formy pracy: psychoterapia, psychoedukacja, działania twórcze, ruch, doświadczenie grupowe, praca z ciałem czy inne metody wspierające budowanie nowych sposobów regulacji i kontaktu ze sobą.
Nie chodzi o prostą zamianę jednego zachowania na drugie.
Chodzi o stopniowe budowanie większej liczby możliwości.
Za zachowaniem jest człowiek
Czasami zmiana zaczyna się od bardzo niewielkiej różnicy w pytaniu.
Zamiast:
„Co z tobą jest nie tak?”
możemy zapytać:
„Co się z tobą dzieje?”
Zamiast:
„Dlaczego znowu to zrobiłeś?”
zapytajmy:
„Co wydarzyło się wcześniej?”
Zamiast:
„Jak sprawić, żeby to natychmiast zniknęło?”
– „Czego potrzebujemy, żeby ten sposób radzenia sobie przestał być potrzebny?”
Nie każde trudne zachowanie ma prostą przyczynę. Nie każde można szybko zmienić. A jego zrozumienie nie oznacza rezygnacji z granic, odpowiedzialności czy konsekwencji.
Ale pozwala zobaczyć coś bardzo ważnego.
Za zachowaniem, które sprawia problem, nadal jest człowiek.
A kiedy zaczynamy widzieć nie tylko to, co robi, ale również czego doświadcza i jaką funkcję pełni jego zachowanie, otwiera się przestrzeń na coś więcej niż zakaz.
Otwiera się przestrzeń na zmianę.